24 czerwca 2012

Dla Mamy i dla Taty


Pierwsze koty za płoty, czyli mój debiut w handmade scrapbookingu i oficjalna prezentacja kartek. Powstały one raczej z potrzeby niż rzeczywistej pasji. Przyznaję, że wolę digital scrapbooking, bo daje mi możliwość rozwinięcia prawie bez ograniczeń skrzydeł fantazji, tym niemniej jednak handmade scrapbooking wciągnął mnie!
Przeglądając szufladę moich wspomnień znalazłam w pamięci laurki i kartki wykonywane przeróżnymi technikami, którymi lubiłam umilać święta moich najbliższych. Mama uzbierała ich i zachowała całkiem pokaźną kolekcję: Podejrzewam, że po jej śmierci pilnie strzeże jej Tata. Kiedyś podaruję mu na nie ręcznie ozdabiane pudełko ;)
Zaopatrzyłam się w kilka dziurkaczy ozdobnych i brzegowych, a resztę materiałów uzyskałam z recyklingu. Może w przyszłości pokuszę się o zakup materiałów w którymś ze sklepów specjalizujących się w tej dziedzinie.

A oto moje dzieła.
Pierwsza dla mamy przyjaciółki (moja jest już w niebie):



Druga dla Taty, powstała po przygodzie z taty starym mercedesem, u którego urwało się koło w czasie jazy... z życzeniami, aby stać go było na nowy :)


 
A co się stało z moimi pracami w digital scrapbookingu? Na pewno wrócę, jak tylko dorobię się nowego komputera. Na tym, który używam obecnie nawet najstarsza wersja GIMP-a się zawiesza. Jak już wspomniałam w poprzednim poście, po ostatnich zmianach i przeprowadzkach w moim życiu, zostałam przez dłuższy czas bez internetu i komputera...

Będzie mi miło gdy ktoś odwiedzając mojego bloga, zostawi tu komentarz z konstruktywną krytyką.

Na razie :)

13 maja 2012

"Selah" czyli pausa...

Po ponad rocznej przerwie wracam, ale na razie tylko na chwilę... W ostatnim roku w moim życiu zaszło wiele zmian: zmieniłam miejsce zamieszkania, pracę, itd. Główną ich przyczyną była i jest choroba, która będzie mi wiernie towarzyszyła przez całe życie.

Nie pojawiałam się na blogu, bo nie miałam internetu - do tej pory nie mam komputera... Moje hobby - scrapbooking - musi poczekać na lepsze czasy.

W ostatnich dniach przed operacją przygotowałam moją ostatnią, jak do tej pory, stronkę z zestawu Selah mojej ulubionej projektantki Kristen Rice (K Studio), u której byłam w teamie. Zestaw można kupić w sklepie A5D.


Na zdjęciu moje ręce dotknięte chorobą...

GSO
Thank you so much my dear Helen (dida1357) :*)






Dziękuję bardzo wszystkim projektantkom, z którymi współpracowałam, za zestawy i świetną zabawę z nimi!

Dziękuję również wszystkim moim blogowym i forumowym koleżankom za przyjazną atmosferę i cenne wskazówki. Tęsknię za Wami wszystkimi!!!

13 sierpnia 2011

O książce i książkowym zestawie

I cóż… blog dalej nie aktualizowany, pomimo mocnych postanowień... Dlatego korzystam teraz z chwili gdy czuję się trochę lepiej i mam więcej wolnego czasu, aby sobie popisać dając upust nagromadzonym przemyśleniom związanym nie tylko ze scrapbookingiem jak również pokazać trochę prac, niekoniecznie cyfrowych, powstałych w ciągu ostatnich miesięcy.

Tymczasem jednak wracam do prac cyfrowych i do zestawów Agnesingap Designs i pragnę zaprezentować jeden z dwóch ostatnich zestawów przygotowanych we współpracy z Alissa Jones, a zestaw ten to Loves To Read i można go kupić w sklepie 9th & Bloom.

Po mojej pracy namacalnie widać, że jednak wyszłam z wprawy... Nie zniechęcam się i mam nadzieję, po kilku pracach, wrócić do dawnej „świetności” ;)

Oto przed chwilą wspomniana praca:

   GSO
Thank you so much my dear friend Helen (dida1357)


A tak prezentuje się ten ciekawy kolorystycznie i niewątpliwie niezbędny dla wszystkich skarpujących (i nie tylko) moli książkowych, do których chlubnie się zaliczam ;)



 
Uwielbiam czytać i książka jest moim nieodłącznym towarzyszem wolnego czasu, gdy na chwilę uciekam od rzeczywistości i codziennej rutyny w świat powieści, baśni, fantazji i odwiedzam dalekie kraje, odległe planety i światy spotykam ciekawych, a czasami dziwnych, ludzi. Czasami w bohaterach czytanych książek odnajduję bliźniaczą duszę i zastanawiam się wtedy czy nie zawrzeć z nimi dłuższej przyjaźni.
Lubię trzymać w ręce książkę pamiętającą własnego autora, ilustratora, korektora, wydawcę, drukarza i masę innych osób, dzięki którym ta książka trafiła do mnie.
Lubię zapach drukowanego papieru i szelest przewracanych kartek, i chyba nigdy nie przyzwyczaję się do e-booków...

I na dzisiaj to koniec. Morfeusz już od dawna czeka :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...